Audiolab pokazał się jako specjalista również od techniki cyfrowej poprzez doskonałe w swoim czasie przetworniki serii M-DAC. Jednak przez 10 lat wiele się w niej zmieniło. Audiolab przygotował nowe ”daki” – tańszy D7 i droższy D9.

Zanim trafiły one do sprzedaży, dotarła do mnie oficjalna nota dystrybutora na ich temat. Czytamy w niej, że “…brytyjska marka wraca do korzeni, prezentując dwa… przetworniki cyfrowo-analogowe”. Korzenie Audiolaba mają jednak ponad 40 lat, pamiętają czasy, w których technika cyfrowa dopiero raczkowała, są więc związane ze wzmacniaczami całkowicie analogowymi. Ale kto by dzisiaj o tym pamiętał… Za to użyteczna i znana jest nowsza część audiolabowej historii, której początek można utożsamiać z reaktywacją firmy 20 lat temu (w ramach koncernu IAG), a w niej jest już zapisanych wiele cyfrowych sukcesów.

D9 przypomina najnowsze (i najdroższe) wzmacniacze firmy, nawet jeśli proporcje obudowy są nieco inne (przetwornik jest nieco węższy, ma 32 cm szerokości). Imponujący (wielkością, czytelnością i kolorami) wyświetlacz zajmuje lewą stronę frontu. Nie zabrakło też układu charakterystycznych dla firmy pokręteł, tutaj do regulacji głośności i zmiany źródeł. Wyjście słuchawkowe jest jedno (6,3-mm).

Czytaj cały TEKST