JAKOŚ TAK NIEDAWNO w „High Fidelity” testowaliśmy wzmacniacze będące częścią większych serii, budowanych powoli, krok po kroku. Zazwyczaj jest tak, że producent jako pierwszy opracowuje wzmacniacz zintegrowany, a dopiero później na jego bazie proponuje przedwzmacniacz i stereofoniczną końcówkę mocy, a w końcu dopasowane do tego przedwzmacniacza monobloki (monofoniczne wzmacniacze mocy).
Tak się jednak składa, że obydwie firmy, które mam na myśli, to jest Divaldi z serią Gold i Fezz, zrobiły coś odwrotnego – najpierw zaproponowały systemy dzielone, a dopiero potem wzmacniacz zintegrowany. Przy okazji testu modelu Olympia Evo mówił Maciek Lachowski, współwłaściciel i jeden z konstruktorów tej firmy, był on naturalnym następstwem ewolucji monobloków Olympia dostępnych wówczas w ofercie Fezz od sześciu miesięcy.
Przeczytaj całość LINK