Kiedy prawie dekadę temu opisywałem na blogu pierwszą Silver Lunę, nie spodziewałem się, że ten wtedy jeszcze skromny, lekko garażowy z wyglądu wzmacniacz Fezz Audio rozpocznie moją dłuższą przygodę z lampowym graniem. W tamtej recenzji pisałem o zaskakującej muzykalności, lekkości i barwie, które wprowadziły mnie w świat lamp EL34. Silver Luna była bramą do czegoś większego, początkiem całego cyklu i fundamentem, który wspominam z sentymentem.
Dziś wracam do Luny ponownie ale to już inna historia, inny produkt i inny Fezz. Tyle, że cykl się domyka. Zaczynałem od Luny i… do Luny wracam. Tyle, że tej nowej, dojrzalszej, stworzonej przez firmę, która przez te lata przeszła drogę od małej manufaktury do międzynarodowego producenta z nagrodą za najlepszy design czyli Red Dotem na półce.
Moja przygoda ze wzmacniaczami lampowymi zaczęła się od modelu Silver Luna, niecałe osiem lat temu…
Czytaj cały TEKST